• Wpisów:43
  • Średnio co: 41 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 11:45
  • Licznik odwiedzin:2 068 / 1830 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Samobójstwo wymaga silnej woli i dyscypliny. Ludzie mówią, że samobójstwo jest tchórzostwem. Ale to nie prawda. Żeby popełnić samobójstwo, trzeba odwagi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Już myślałam o tym jak się zabije. Miałam wszystko zaplanowane. Nie iść do szkoły. Nikomu nic nie mówić. Zostać w domu. Puścić wodę w prysznicu i zapełnić brodzik. Usiąść i wziąć żyletkę. Pod wodą zacząć robić kreski. Niby małe, ale śmiertelne. Potem się położyć i zasnąć. Na wieczność
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Żyletka błyszczała jej na dłoni,
Miała nadzieję, że ona jej ból ukoi,
Więc podciągnęła rękaw na lewej ręce,
I wypisała na kartce wszystkie intencje,
Za każde zadane sobie cięcie,
Zaczęła czytać na głos:
"PIERWSZE cięcie za to, że cię poznałam...
DRUGIE cięcie za to, że tak bardzo pokochałam...
TRZECIE cięcie za to, że zawsze przy tobie byłam...
CZWARTE cięcie za to, że tyle ci poświęciłam...
PIĄTE cięcie za tą wielką tęsknotę...
SZÓSTE cięcie za moją naiwność i głupotę...
SIÓDME cięcie za to jaka przez ciebie się stałam...
ÓSME cięcie za to że w tym toksycznym związku trwałam...
DZIEWIĄTE cięcie za to, że tak bardzo boli przez ciebie moje serce...
DZIESIĄTE ciecie za to, że nie zobaczę cię już nigdy więcej...
JEDENASTE cięcie za wszystkie krzywdy które mi wyrządziłeś...
DWUNASTE cięcie za ten nieopisany ból który po sobie zostawiłeś...
TRZYNASTE CIĘCIE..."
To było jej ostatnie cięcie...
Bez rymu i intencji...
Cięcie, przez które przestało bić jej serce
 

 
Jedyne co mnie tu trzyma, to świadomość tego, że mam wokół siebie tak zajebistych ludzi, że nie potrafiłabym tak po prostu odejść.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wiesz ? Ona cię kocha. Jesteś dla niej numerem jeden, tym cholernym oczkiem w głowie. Jej chłopczykiem bez wad, za którego oddałaby życie ..
 

 
Ból sprawia, że jesteśmy silniejsi, łzy sprawiają, że jesteśmy odważniejsi, złamane serca sprawiają, że jesteśmy mądrzejsi. Wódka z kolei sprawia, że możemy zapomnieć o tym całym gównie.
 

 
Bo już nigdy nie będzie jak kiedyś, nawet gdybyśmy bardzo chcieli to naprawić. Zawsze będzie czegoś brakowało.
 

 
Tak silne uczucie nie znika w jednej chwili, nie rozwiewa się w ciągu jednego dnia, nie umiera, tak nagle, bo to by oznaczało, że właściwie nigdy nie istniało.
 

 
Moge powiedzieć jedno-było warto. Dzięki Tobie skumałem, że ten brzydki świat jest pięknyi nie liczy się tu nic, tylko momenty. < 3
 

 
"Lukając te tępe pizdy, myślałem o Tobie i dawałaś mi tą szanse nie raz, bym się pozbierał. Żebym wstał, zobacz wstałem ale Ciebie już nie ma." / Huczuhucz&Spec - Czas się pożegnać.
 

 
-Co robisz?
-Zastanawiam się.
-Nad czym?
-Jakie to śmieszne. Mam więcej pomysłów na śmierć, niż na życie
 

 
Moje marzenie? Schudnąć. Tak dużo schudnąć, żebyś żałował. Żałował, że mnie zostawiłeś. Że gdy zobaczysz mnie o kilka kilogramów chudszą, powiesz "kurwa ona jest idealna". Ale chłopcze, wtedy już nie będę Twoja. Będę każdego innego, tylko nie Twoja...
 

 
''Siedzisz w pokoju *drzwi
zamknięte* z piórem w ręku,
przy czystej kartce papieru.
Twoja ręka drży a łzy zaczynają
spływać po Twoim policzku - po
raz trzeci w ciągu tej godziny. ”
Do mojej rodziny ” - piszesz na
górze strony, ale decydujesz, że
to zły początek listu, listu
samobójczego. Próbujesz zacząć
jeszcze raz, ale nie wiesz co
napisać. Nikt Cię nie rozumie, nikt
nie wie, co przechodzisz, jesteś
sam - a przynajmniej tak myślisz.
Nikogo nie obchodzi, czy jesteś
żywy, czy martwy. Nie piszesz do
nikogo.
Jest noc, a Ty wchodzisz do łóżka
i szepczesz ” Żegnaj “. A z tym
wiąże się Twoja ostateczna
decyzja. To Twój ostatni oddech,
chcesz to wszystko zakończyć.
Już nic Cię nie obchodzi, prawda?
Jest wtorek następnego dnia. O
godzinie 7.21 Twoja matka
podchodzi do drzwi i puka do
pokoju. Ona nie wie, co się stało.
Puka jeszcze kilka razy, wzywając
Twoje imię, prosząc o otwarcie.
Gdy nie ma odpowiedzi, Ona
otwiera drzwi. Zaczyna
rozpaczliwie krzyczeć, upada na
podłogę, podczas gdy Twój
ojciec wchodzi do pokoju. Twoje
rodzeństwo wyszło już do szkoły.
Matka zbiera w sobie ostatnią
energię, żeby podejść do łóżka.
Pochyla się nad martwym ciałem,
krzyczy i płacze. Twój ojciec
próbuje zatrzymać łzy, ale w tej
chwili nie potrafi. Jest zbyt słaby.
Dzwoni po pogotowie.
Twoja matka obwinia siebie.
Przypomina sobie wszystkie razy,
kiedy mówiła do Ciebie “NIE!”,
wszystkie te razy, kiedy krzyczała
na Ciebie i wysyłała do pokoju za
coś głupiego. Twój ojciec
obwinia siebie za to, że nie był
zawsze, gdy prosiłaś go o
pomoc, bo pracował i był z dala
od domu. Nikogo nie obchodzi
Twoja śmierć, prawda?
Godzina 8.34.
Pukanie do drzwi w klasie, to
zasada szkoły. Twoja matka
wygląda martwiej niż
kiedykolwiek. Zwraca się do
nauczyciela, prosząc go na bok.
Uczniowie zamarli ‘o co chodzi?’.
Nauczyciel wraca i informuje
klasę o Twoim samobójstwie.
Popularne dziewczyny, które
zawsze mówiły, że jesteś gruba i
brzydka, obwiniają siebie.
Dzieciak, który zawsze kopiował
Twoją pracę domową i traktował
Cię jak gówno, teraz obwinia
siebie. Nauczyciel obwinia siebie
za to, że krzyczał na Ciebie, gdy
gadałaś na lekcjach, albo gdy
zapomniałeś czegoś.
Ludzie płaczą, krzyczą. Są w
szoku, w żalu, co zrobili.
Nikt się nie przejmuje, prawda?
Twoje rodzeństwo wraca do
domu. Twoja matka musi im
powiedzieć, że Ciebie nie ma, na
zawsze.
Twoja siostra bez względu na to,
ile razy krzyczała na Ciebie,
mówiła, że Cię nienawidzi, kradła
Twoje rzeczy - zawsze Cię
kochała. Teraz Ona obwinia
siebie. Mówi ‘dlaczego nie
robiłam tego, co chciała, żebym
robiła?’
Nikogo nie obchodzisz, prawda?
 

 
SZCZEROŚĆ- jedyna dobra cecha, za którą ludzie Cię nienawidzą.
ZAUFANIE- wchodzi po schodach, zjeżdża windą.
ZAZDROŚĆ- najważniejszy czynnik miłości.
KOBIECOŚĆ- to nie ładna twarz, płaski brzuch czy piękna skóra. Kobiecość to piękno wewnętrzne- czułość, ciepło, umiejętność bycia.
 

 
Nie kłam, że to już przeszłość, jeśli w sercu masz Go do dziś. Nie mów, że to frajer, jeśli tak naprawdę myślisz o Nim w samych superlatywach. Nie wmawiaj, że nie kochasz, jeśli na Jego widok serce wali Ci jak oszalałe. Nie próbuj udowadniać, że jest Ci obojętny, kiedy idąc ulicą wyszukujesz Go wzrokiem. Nie nawijaj, że to od początku nie miało sensu lub, że żałujesz, jeśli w myślach przeklinasz się za każde złe słowo na Jego temat. kochasz - to normalne.
 

 
Tego wieczoru było inaczej. Założyłam nogi na krzesło, i śmiałam się z przychodzących od Niego sms'ów. "Za późno" - powiedziałam. Jednym kliknięciem usunęłam wszystkie wiadomości. "Dla mnie, już nie istniejesz"...
 

 
Teraz czuję, że to prawdziwy koniec. Podobno jeśli się przekroczy jakąś granicę bólu wszystko zaczyna się układać, bo po prostu przestajesz oczekiwać czegokolwiek od świata. To właśnie dzieje się ze mną już mi nie zależy abyś wracał i szczerze już nawet nie boli mnie fakt Twojego odejścia. Zaczynam od nowa ..
 

 
Tak ciężko jest patrzeć jak odchodzi ktoś, kto znaczył dla nas najwięcej, jak z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie oddalamy. Jak zamiast sms na dzień dobry wita nas budzik którego tak bardzo nie znosimy. Ciężko jest żyć, ze świadomością, że już nie jesteśmy dla siebie dostatecznie ważni, a nasz rozmowa to tylko bezuczuciowe "SIEMA" na szkolnym korytarzu. Nie rozmawiamy do późna tak jak na początku. Ba! Nie rozmawiamy już wcale. Stajemy się sobie obcy, a pamiątką po naszej znajomości jest tylko zaśmiecone archiwum na GG i wspomnienia których tak trudno jest się pozbyć...
 

 
Kiedyś się dziwiłam dlaczego ludzie palą, ćpają, chleją, tną się i popełniają samobójstwa, myślałam wtedy.. "Jak można być tak głupim, przecież życie jest takie piękne." Teraz trochę dorosłam i już niestety znam odpowiedzi na te pytania..
 

 
Byłeś takim chłopakiem o jakim marzyła każda dziewczyna, jednak to ja byłam tą najważniejszą. To ja zawsze siedziałam z Tobą w autobusie, to tylko ze mną pisałeś sms na lekcji, to tylko ja mogłam Cię wyzywać, bić a Ty nic sobie z tego nie robiłeś, tylko mówiłeś, że wyglądam słodko jak się złoszczę. To z Tobą zawsze mogłam pogadać o całym tym życiu, o moim, Twoich, naszych problemach, bo to przecież Ty mi zawsze pomagałeś, nikt inny. Teraz to się kończy, odchodzisz...
 

 
Zapomniałam o psychicznym bólu. Na skórze me blizny są pamiątką dla wspomnień lecz nigdy nie chciałam niczego stracić, straciłam samą siebie. Nie wiem kim jestem. Patrząc w lustro zastanawiam się czy kiedykolwiek byłam "kimś".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›